mamadzidka

niepłodność, ciąża, noworodek, dziecko, macierzyństwo

Ciąża – stan tylko na słodko czy bez lukru?

w dniu 21 stycznia 2014

Jako, że zbliżam się do końca rozdziału pod tytułem „ciąża” i czekam niecierpliwie na następny, zastanawiam się czego będzie mi brakowało a czego niekoniecznie.

Więc może najpierw bez lukru.

Nie będę na pewno tęsknić za strachem i niepokojem, które towarzyszyły mi praktycznie od początku. Oczywiście w różnym nasileniu i odcieniu. Trudna droga, którą przeszłam przed tą ciążą nie była bez wpływu na mój sposób odczuwania. Doszukiwanie się niepokojących objawów skutecznie zakłócało moją małą radość. Gdyby ktoś na samym początku powiedział mi, że wszystko naprawdę pójdzie dobrze – pewnie bym mu nie uwierzyła…Brakowało mi ufności do swojego ciała oraz wiary, że tym razem będzie inaczej. Szkoda, że do pozytywnego testu ciążowego nie dodają certyfikatu gwarancji, że wszystko będzie dobrze.

Będąc na początku ciąży, z niedowierzaniem słuchałam opowieści uśmiechniętych kobiet, że nie odczuwały żadnych nieprzyjemnych objawów. Nie wierzyłam, gdy targały mną mdłości a potem wymioty o każdej porze do 18 tygodnia. A potem nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście, że nagle przestały…

Bóle brzucha w ciąży. Pewnie doświadczyło ich wiele kobiet. Dla mnie były zawsze synonimem zagrożenia mojego dziecka. Bałam się. A gdy od około 30 tygodnia zaczęłam czuć pierwsze skurcze, drżałam by nie urodzić za wcześnie. Na szczęście mały mieszkaniec brzucha stwierdzał, że to dla niego za wcześnie i czekał na śnieg.

Leki. Wszystkie zaordynowane przez lekarza a i tak przekopywalam internet czy na pewno nie zaszkodzą dziecku. I najbardziej nieprzyjemne codzienne kłucie – leki przeciwzakrzepowe. Teraz się zastanawiam, jak to jest nie kłuć się codziennie…

Słabe ruchy dziecka. Miało parę takich dni, gdzie ruszało się naprawdę słabo albo wcale. I nic nie działało. A wtedy strach powraca.

Moje ciało się zmieniło. Nadprogramowe kilogramy przybywające zwłaszcza w ostatnich miesiącach skutecznie zmieniały mój wygląd w lustrze i zubożały garderobę. No i nieszczęsne rozstępy. Myślałam, że mnie ominą. O  naiwna, nie ma opcji…

 

A teraz moje najpiękniejsze chwile.

Zaliczam na pewno do nich wizyty usg: potwierdzenie ciąży, widok pęcherzyka, zarodka, bijącego serduszka. Patrzenie jak moje dziecko rośnie i jak się zmienia. To, że nie było widać nic niepokojącego.

Pierwsze ruchy dziecka. Czekałam na nie a i tak nie spodziewałam się jakie to wspaniałe uczucie. Patrzenie na radość męża, gdy pierwszy raz też poczuł swojego synka..Nie mogę sobie wyobrazić, że dziecko już nie będzie w środku, we mnie.

Przygotowywanie rzeczy dla dziecka. Kupno łóżeczka, fotelika, pranie i prasowanie ubranek. Wiem, że to banał. Ale dało mi to dużo radości.

Świadomość, że niedługo się zobaczymy. Tak, to jest dla mnie najpiękniejsze. Chcę go przytulić, zobaczyć i powiedzieć, że jest najpiękniejszy na świecie. 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: