mamadzidka

niepłodność, ciąża, noworodek, dziecko, macierzyństwo

Jak na karuzeli

w dniu 21 lutego 2014

Życie codzienne z dzieckiem jest jak jazda na karuzeli. Ciągłe atrakcje. A jeżeli dochodzi do spadku życiowej energii dziecka w czasie snu, młoda matka z zaniepokojeniem czeka na trakcji ciąg dalszy. Przed porodem, inni rodzice przestrzegali, że dziecko ma niewyczerpywalne baterie. Myślałam, że to żarty takie…

Z zadziwieniem zauważam upływ czasu. Przesuwam kratkę na kalendarzu i nie wierzę. 21 luty? A  co sie stało z całym miesiącem? Ooo, zdziwiona zauważam tez zmiany za oknem – że na przykład śniegu nie ma a był…kiedyś. Jak przez mgłę pamiętam, że w dniu wyjścia ze szpitala z 4 dniowym dzieckiem było – 18 stopni C. Coś okropnego. Ja ledwie ruszająca się po cesarce, mąż z tobołami i nieruszającym się dzieckiem w foteliku. Myśleliśmy, że zamarznie gdy toczyliśmy się przez śnieg i zawieruchę do samochodu. A on po prostu smacznie sobie spał. Przespał sobie smacznie całą drogę do domu a jedno oko otworzył pod koniec jazdy i ze zniecierpliwiona miną: „no, nareszcie! „. Jeszcze nie wiedzieliśmy jak wytrzymały nam sie osobnik trafił. 

Teraz na przykład Mały śpi jak aniołek. Ambitne plany wyjścia na spacer znowu chyba pozostaną w sferze marzeń rodziców. Trochę nam głupio spacerować po ciemku. Mąż to się nawet chyba troche cieszy. Stwierdził bowiem po poprzednich spacerach, że po wyjściu na dwór dziecko jest nadaktywne i że” może lepiej nie wychodzić?”. 

A tak poza tym niby każdy dzień jest w jakiś sposób do siebie podobny bo cały czas wolny i ten przeznaczony na odpoczynek – wypełnia opieka nad maleństwem. Tyle, że nie ma zasady co ile będziemy sie karmić, jak długo spać i w jakich godzinach. Nie da się kompletnie nic zaplanować. I myślę tu o takich czynnościach jak jedzenie śniadania, mycie zębów czy prysznic. W tej chwili odbywa się to w najróżniejszych porach. I to są po prostu fakty. A że opieka nad dzieckiem dostarcza przede wszystkim przeogromnej radości to dla mnie sprawa oczywista. 

A tak w ogóle dziecko mnie dzisiaj zadziwiło. W czasie porannego snu chłopiec się zaśmiał na głos i to dwukrotnie. Czym wzbudził moją niemałą konsternację. Bo śmiech to był na pewno, ale czy on przypadkiem nie śmiał się ze swoich rodziców?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: