mamadzidka

niepłodność, ciąża, noworodek, dziecko, macierzyństwo

Choroby – epizod nr 2

w dniu 28 lutego 2014

Tym razem choroba dopadła niezniszczalna matkę dziecka. Infekcja ta o tyle nieprzyjemna, że w związku z utzrymującą się podwyższoną temperaturą na drogę laktacji wypłynął antybiotyk. Duomox 500. Nie powiem, że sie nie denerwuje. Chcę być zdrowa ale chcę też utrzymać laktację. Martwię się czy antybiotyk w jakiś sposób nie zaszkodzi Małemu. Pociesza mie tylko fakt, że znajoma brała go dwukroknie w czasie karmienia w związku z nacięciem ropnia piersi i z sukcesem karmiła dalej. Więc i ja mam szansę. Obserwuję Małego pod kątem ewentualnych niepokojących objawów. Ale ciężko mi powiedzieć czy od chwili włączenia antybiotyku zachowuje się jakoś inaczej. Bo to dziecko z reguły jest nieprzewidywalne.

A i jeszcze sprawa istotna – czyli sprawa kupki jaśnie królewicza. Są bardzo różne. Raz takie jak trzeba – żółte papkowate. Ale też są i zółte wodniste i czasem z małą ilością śluzu. Sporadycznie też jasnozielone, bardzo rzadko brzydkie ciemnozielone. Absolutny brak reguły. I bądź tu człowieku mądry. I tylko się zastanawiam czy to kwestia mojego antybiotyku, różnorakich specyfików jakie zaczął przyjmować synek czy mojej stale rozszerzającej się diety. Wczoraj miałam chęć rozszerzyć ją o czekoladę z orzechami ale hamulce rozsądku młodej matki jeszcze działają. Jako tako.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: