mamadzidka

niepłodność, ciąża, noworodek, dziecko, macierzyństwo

Szaro i rudo

w dniu 7 kwietnia 2014

Na dworze szaro a na głowie rudo. Jestem po sobotniej wizycie u fryzjera. Mała rzecz a cieszy…Ostatnio byłam w ciąży, czyli bardzo dawno temu. Relaks i 3 godzin poza domem. Trochę martwienia się o Synka ale i pewność że sobie chłopaki poradzą. No, tak bo Tata został z dzieckiem sam na sam i mam wrażenie, że zrozumiał poniekąd co znaczy całodobowa opieka na d dzieckiem. Praca zawodowa jest męcząca ale w większości przypadków wraca się do domu i totalny reset. Obiadek, telewizor, kapcie, kanapa. A mama jest ciągle z dzieckiem. Czy śpi czy nie śpi. I nie ważne jak bardzo się to swoje dziecko kocha. Zajmowanie się dzieckiem wymaga mnóstwo energii. 

A na dworze szaro, brzydko i zimno także czasowo zaniechaliśmy spacerów. Czego mi osobiście brakuje i myślę, że Małemu też by się przydały. Mimo, że je w większości przesypiał zawsze to jakaś atrakcja.

Poza tym Synu zaprzyjaźnia się z butelką. Na razie stwierdziłam, że dokarmianie raz dziennie to opcja dla nas. A dalej zobaczymy jak będzie. Kupki raz lepsze raz gorsze, przeważnie żółtawe choć i ze śluzem. Ale to mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że nietolerancja laktozy jest wielce prawdopodobna. Wiem jedno – jeszcze nie chcę kończyć naszego karmienia się. Mi to jest potrzebne i Synowi też. Z butli leci szybko, Mały nawet nie marudzi na smak Bebilonu, czego się obawiałam. Poza tym dostaje jeszcze Delicol, teraz to około 9 kropli przed każdym karmieniem. Choć czasem w ferworze zdarza mi się o tym zapomnieć. No, i jeszcze to ulewanie. Jakoś nie przechodzi…Niby Małemu się odbije a potem i tak go męczy cofający się pokarm. Dziecko sie męczy – mama się męczy. Dzisiaj jest kiepski dzień pod tym względem – przebrałam Syna chyba z 5 razy. Syn aż się na mnie zaczął podejrzliwie patrzeć gdy biorę go na ręce. Pewnie myśli, że matka zwariowała i przymierza mu wszystkie ubranka. Co poniekąd jest prawdą bo odkładam za małe ubranka do kartonu. Albo syn tak rośnie albo się skurczyły w praniu. co mnie zawsze zadziwia, że rzecz, która jeszcze z tydzień temu była dobra nagle robi się przyciasna.,

Dzień mija za dniem. Czasami jest nudno, czasami intensywnie. Czasami mówię:”Synu może byś się tak zdrzemnął choć na pół godzinki?” Synu kwituje to śmiechem. Misiaczki też wykończył…Znaczy – po raz pierwszy wyczerpały się nam baterie z karuzeli…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: