mamadzidka

niepłodność, ciąża, noworodek, dziecko, macierzyństwo

Z życia królewicza

w dniu 12 Maj 2014

Wpis ten dedykuję wszystkim ojcom małych dzieci, którzy twierdzą, że ich żony/ partnerki/matki ich dzieci nudzą się siedząc w domu.

Ze względu na wczorajsze brzuszkowe rewolucje (zastraszająca ilość kup) i totalne nieogarnięcie w kwestii ich ilości( w końcu pogubiłam się jeśli chodzi o ilość) postanowiłam sobie zanotować jak to będzie dzisiaj.

Jest już godzina prawie 17.00 i już widzę, że jest zdecydowanie lepiej niż wczoraj.

Ale od początku. 

Około 5.30.

Tata Syna skutecznie zaburza nam sen szykując się do pracy (wyjątkowo trochę wcześniej). Jak to mężczyzna, nie orientuje się, że wstawałam do dziecka ze 2 – 3 razy w nocy (już nawet nie pamiętam dokładnie, czasami działam mechanicznie).

6.30.

Syn budzi się z radością i wita mnie bezzębnym uśmiechem. Pytam go: „Może jeszcze pośpimy 5 minut?”. Gaworzy do mnie, że nie. Robi dużą całonocną kupę, a mama doznaje zaszczytu zmiany pieluchy. A potem się karmimy. Bawimy się.

8.00.

Ze względu na wczorajszą mega ilość kupek decyduje się na wprowadzenie nowości do jadłospisu, czyli kleiku. Szykuję butelkę z Bebilonem Pepti i dokładam symboliczną 1 łyżkę kleiku. Syn łaskawie wypija tylko 60 ml. Chłopiec troszkę zmęczony, więc mama utula. Drzemka trwa 50 minut – w sam raz na ogarnięcie mieszkania.

9.00

Synu wstaje radośnie. A że pić się chce – to mamusia karmi przez chwilę. No i znowu mała kupka więc znowu pielucha idzie w ruch. Bawimy się. Znowu.

10.00

Synek zmęczony zabawa ucina sobie drzemkę. 50 minut. Dobre i to. 

11.15

Zmieniamy kontrolnie pieluchę, ale sukces. Tym razem bez sensacji. Karmimy się troszkę i szykujemy się do spaceru.

W międzyczasie Synek ulewa ze 2 razy więc też zmieniamy ubiór.

11.50 – 12.50

Spacer, dzisiaj na szybko, bo uciekamy przed wielka czarną chmurą. Orzeźwiające powietrze działa na Synka nasennie, więc półgodzinna drzemka w międzyczasie.

12.55

Wracamy do domu, karmimy się, zmieniamy pieluchę. W międzyczasie zabawiania Syna Matka tez się w biegu posila. Bawimy się, a jakże. Ale też pranie, zmywanie, ogarniania ciąg dalszy.

14.15

Szykuję Synowi jeszcze raz mieszankę bo coś mało zjadł rano. Ale Synek widocznie nie jest głodny, bo wypija tylko 40 ml. Nosimy się po mieszkaniu (znaczy ja Syna) i Synek radośnie śmieje się na swój widok w lustrze. To ja też się śmieję.

14.30 – 15.00

Dzisiejszy dzień to dzień drzemek. Znowu 30 min.Potem zmieniamy pieluchę i jest troszkę brzydkiej jasnozielonej kupki. Bawimy się. To nasz stały niezmienny punkt dnia.

16.20

Troszkę się karmimy, ale niedużo. Dziś królewicz je na raty.

16.30 – do teraz

I znowu synek przysypia. Ale się wierci, więc nauczona doświadczeniem, wiem, że to długo nie potrwa.

Z grubsza licząc jestem na nogach koło 11 godzin. A ta zmiana naprawdę nigdy się nie kończy. I wcale nie marudzę. Bo kocham swoje dziecko.

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

2 responses to “Z życia królewicza

  1. ale dużo kup – o rany 🙂 my się ograniczamy do 1 -2 dziennie czasem wcale 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: