mamadzidka

niepłodność, ciąża, noworodek, dziecko, macierzyństwo

Za kółkiem

w dniu 23 czerwca 2014

Mamuśka za kółkiem. Czyli ja. Mój pierwszy raz jako kierowca mojego dziecka. Moje Dziecko pierwszy raz wiezione przez swa Mamę. Pierwszy raz w życiu pozabrzusznym.

Żeby nie było. Prawo jazdy posiadam od pięciu lat prawie.

Ciężko powiedzieć jakim jestem kierowcą bo nie jeżdżę dużo.

Przed ciążą jak cię mogę – od przypadku do przypadku, bo do pracy dojeżdżałam komunikacją miejską.

Czemu? Bo tak wygodniej,w sensie – brak problemów z korkami, szukaniem miejsca postojowego. Ekonomia też ma znaczenie, a jakże. A, no, i stresowała mnie jazda w dużym mieście. To chyba najważniejszy argument.

W ciąży jeździłam sporadycznie. Fajnie było być wożoną. Choć sam początek ciąży na badania i wizyty przejeździłam również komunikacją. Potem już się trochę obawiałam, że ktoś na mnie wpadnie gdy się tarabaniłam z tym moim wielkim brzuchem. A z ustępowaniem miejsca ciężarnej też było marnie, choć parę razy się zdarzyło.

(Tu mała dygresja – ej, no, czasami tęsknię za samym stanem bycia w ciąży:  )Ciekawe, czy mnie to jeszcze kiedyś spotka?)

Po porodzie (minęło 5 miesięcy, niemożliwe…) jakoś sie do jazdy zwyczajnie nie składało. Trochę się nie chciało, zdecydowanie się moje ja – do jazdy nie garnęło. Co tu ukrywać – bałam się jeździć z niemowlakiem jako kierowca. Zwłaszcza jak się ma takiego dobrego kierowcę w domu jak mój małżonek.

Aż nadeszła taka chwila – że chęć jazdy powróciła. Po próbnej jeździe w Boże Ciało po okolicznych uliczkach, podjęłam wiekopomną decyzję. Że wracam do gry. Do jazdy znaczy. 

Więc Mamusia powiozła Syna do przychodni na kontrolę, w tę i we wewte. To nic, że to raptem 20 minut jazdy w obie strony. Ale się liczy.

Akcja przebiegła bez zakłóceń i atrakcji. Na szczęście. Syn uroczyście drogę powrotną przespał.

Jeśli chodzi o wrażenia…Fajnie było. Trochę się stresowałam, jasna sprawa. I trochę dumna jestem z siebie. Choć to żadne osiągnięcie, wiem.

Jedno jest pewne – od teraz będę jeździć już częściej.

 

Reklamy

2 responses to “Za kółkiem

  1. no brawo Mamo ! jestem dumna z Ciebie !
    ja to chciałam się zawieźć do szpitala na porodówkę i po wyjściu ze szpitala wrócić do domu za kółkiem – tak kocham jeździć 🙂 no po porostu kocham kocham kocham ! nie ma nic lepszego dla mnie .chodź fotelika Donka zapiąć nie umie – bo zawsze jest z nami P. więc umieć nie muszę 🙂
    Najlepszego dla Mikołajka z okazji wczorajszych 5 !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: